Znikająca pensja a budowanie majątku. Co się dzieje z pieniędzmi po wypłacie?
W Polsce jest 11 miliarderów, ponad 163 tysiące osób w grupie jednego procenta najlepiej zarabiających, a liczba osób ultrazamożnych, czyli z wielomilionowym majątkiem liczy około 3 tysięcy osób – takie są fakty w 2026 roku. Żadna z nich nie ma czarodziejskiej różdżki, złotej rybki, ani nie zna magicznego zaklęcia, po którym pieniądze nagle zaczynają się sypać.
Marcin Iwuć, ekspert finansowy przekonuje w rozmowie z dziennikiem „Fakt”, że wystarczy zadabać o trzy podstawowe filary, żeby przestały wyciekać z konta, a zajęły się pomnażaniem majątku właściciela. Jest to rada dla każdego.
Jak uporządkować swoje finanse? Trzy filaru dochodzenia do majątku
Jednym z kluczy do majątku jest systematyczność. Systematycznie trzeba przeglądać swoje wydatki, systematycznie trzeba walczyć z zachciankami, systematycznie trzeba zagladać na konto i systematycznie trzeba dbać o większe wpływy na konto. Potem zaczyna się myślenie o inwestycjach.
– Tak naprawdę są tylko trzy główne rzeczy. Nazywamy to trzema filarami bogacenia się. Po pierwsze: trzymać wydatki pod kontrolą. Po drugie: systematycznie zwiększać dochody. Po trzecie: mądrze inwestować nadwyżki, które powstają dzięki dbaniu o dwa pierwsze filary. I robimy to dokładnie w tej kolejności – tłumaczy Marcin Iwuć.
Zdaniem eksperta, na początku miesiąca najlepiej „wydać” pieniądze na sucho, na papierze, czyli zrobić budżet domowy. Odpowiedzieć sobie na pytanie: ile naprawdę potrzebuję, żeby przeżyć?
Gotówka traci na wartości. ETF – niech inni pracują na nas
– Jest takie powiedzenie: pokaż swoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast się zastanawiać, gdzie się rozeszły. Wystarczy zrobić taki budżet przez trzy miesiące, żeby zrozumieć, ile naprawdę kosztuje nas życie, a ile wydatków to zwykłe zachcianki – przekonuje Marcin Iwuć.
Część zarobionych pieniędzy trzeba od razu odkładać na przyszłość – zanim cokolwiek wydamy. Warto przyjąć prostą zasadę 50/50: połowę każdej podwyżki przeznaczamy na wyższy standard życia, a drugą połowę odkładamy.
A co z inwestowaniem? – Gotówka z definicji traci na wartości. Dlatego warto zamieniać ją na aktywa, które w długim terminie rosną – podkreśla Marcin Iwuć. Początkującym radzi 10 – letnie obligacje Skarbu państwa, które od drugiego roku płacą marżę ponad inflację.
Dla bardziej odpornych psychicznie są ETF (fundusze inwestycyjne) na globalne akcje. Zdaniem Iwucia, na początek 10 proc., „potem może 30 proc., w zależności od tego, jak ktoś znosi wahania. Wtedy stajemy się współwłaścicielami tysięcy firm na świecie. Ich pracownicy codziennie idą do pracy i pracują też trochę dla nas”. Na tym polega inwestowanie.